• Wpisów: 111
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis: 30 dni temu, 00:01
  • Licznik odwiedzin: 9 987 / 2809 dni
 
dodge20
 
Dodge: Ostatnio nazwał mnie swoim "prawie chłopakiem". Zapytałem dlaczego, a on na to: "rozmawiamy, piszemy ze sobą, spotykamy się, chodzimy coś zjeść, na kawę, oglądamy filmy, podobamy się sobie, śpimy ze sobą".
No to ja nie wiem, co ja mam kurwa zrobić, żeby zostać jego chłopakiem. Wczoraj próbowałem wbić się na noc, wszystko przygotowałem szybciej, wyrwałem się z pracy, zrobiłem na dzień następny obiad i śniadanie, koszule wyprasowałem, poleciałem podciąć zarost. A on napisał, że nic z tego, jest zmęczony, za dużo pracy, a w weekend remont mieszkania. Powiedział, że odezwie się do mnie kiedyś jak będzie mieć więcej czasu. Nie byłem w stanie powiedzieć więcej niż: No okej. W listopadzie i grudniu ma sezon w pracy. To wtedy chyba bedzie tam po 15 godzin.
U mnie w pracy zapierdol, roboty, że oczy mnie napieprzają od gapienia się w trzy ekrany na raz, praca codziennie po 10-14 godzin. Mam dość. Ale ja zawsze znajdę czas dla kogoś na kim mi zależy, a na nim chyba mi zależy, i to zupełnie inaczej niż na wszytskich poprzednich. Do tej pory jak się spotykałem od razu byłą fascynacja, łożko i tak dalej, nadzieja na coś więcej. Mijały 4-5 tygodni i okazywało się to klapą. A z nim po każdym spotkaniu chcę coraz więcej. Lubię wieszać się na nim, przytulać się do niego kiedy dla nas gotuje, stawać na jego stopach i śmiać mu się z tego, peszyć kiedy łapie mnie za kolano i daje z zaskoczenia buzi w ucho hahaha, probwać nowych rzeczy w łóżku, przy nim wszystko jest inne. Ja jestem inny, wesoły, szczęśliwy. Ale teraz jest ciągle góra i dół. Raz jest fanatastycznie a potem nagle zero kontaktu. Lubię marzyć, że spędze z nim święta, że w końcu powiem rodzicom i go przedstawie, zabiore na super wakacje. Oddałbym 10 lat swojego życia za każdy rok za dłuższe chwile szczęścia. Mam 27 lat, jestem dorosłym dzieciakiem, mam już dobrą pracę, mieszkanie tuż tuż, wyglądam nie najgorzej...i oddałbym to wszystko, żeby on chciał mnie tak mocno jak ja go chcę teraz. Ale pewnie nic z tego, bo przecież życie nie jest idealne, nigdy nie będzie, dlatego pewnie za kilka tygodni znów wezmę głęboki oddech i zacznę marzyć po raz kolejny, że możę miłość kiedyś po mnie przyjdzie. A jeśli nie to chyba będzie okej? Albo nie będzie?



Do you know what hurts most about a broken heart? Not being able to remember how you felt before... try and keep that feeling, because... if it goes... you'll never get it back #cassie

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Pesymista: czasem mam wrażenie, że to jest tak blisko, zupełnie na wyciągnięcie ręki, a potem znów to samo. Nie wiem z czego to wynika, ja jestem chyba zbyt zwyczajny na nadzwyczajne rzeczy. Jak jestem sam to włączam tryb nuklearny i potem jest już dla mnie tylko gorzej.
     
  •  
     
    Pięknie napisałeś o swoich niewypowiedzianych marzeniach. Wyobrażam sobie, że tak właśnie musi wyglądać prawdziwa miłość.